Po zamknięciu dworca Fabrycznego: "- Teraz Pabianice"

Rozmawiała Agnieszka Urazińska
22.10.2011 , aktualizacja: 22.10.2011 09:06
A A A Drukuj
Iwona Janowska jeszcze w ubiegłym tygodniu pracowała w kiosku na Fabrycznym. Teraz kończy urządzać się na dworcu pabianickim. Przyznaje, że tęskni.
Ostatni dzień na dworcu Łódź_Fabryczna - zdjęcia czytelnika
Ostatni dzień na dworcu Łódź_Fabryczna - zdjęcia czytelnika
GALERIA ZDJĘĆ
Agnieszka Urazińska: Pachnie świeżością, okolica miła. To chyba zmiana na lepsze?

Iwona Janowska: Nie ma na co narzekać. Ciepło, czysto, wszystko nowe. Przez dwa dni wystawiałam towary, dziś właśnie skończyłam mycie lady. Mam tu prasę, napoje, słodycze, trochę zabawek. No i spokój, nawet trochę za dużo spokoju. Na Fabrycznym, co tu dużo mówić, było brzydko, śmierdziało i nie zawsze było bezpiecznie. Na ławkach koczowali bezdomni. Tutaj mam luksus, nikt nie śpi w poczekalni, nie prosi o pieniądze. Ale tam się toczyło życie, atmosfera była wspaniała. Znało się wszystkich pracowników, z innych kiosków, z kas, z dworcowego baru, a nawet panie pilnujące dworcowej toalety. I klientów było mnóstwo.

Tu rzeczywiście tłoku nie ma.

- No, właśnie. Pociąg przyjeżdża raz na godzinę i wtedy pojawiają się ludzie. Na razie na brak pracy nie narzekałam, bo po przeprowadzce z Łodzi sporo tu było układania i przestawiania. Wkrótce mój szef ze wspólnikiem uruchamiają tuż obok dworcowy bar i tam też będę miała sporo roboty. Gorzej, jak to wszystko już tam będzie poustawiane i gotowe. Ale wymyśliłam sobie, że wtedy między jednym pociągiem a drugim będę porządkowała papiery. Wnuk mi się niedługo urodzi, więc może na drutach będę coś dla niego dziergała.

A co z dojazdem do pracy?

- Nie narzekam. Jest nawet lepiej, niż wcześniej. Bo ja mieszkam na Retkini, a kiosk trzeba otwierać o godz. 5.30. I żeby tak wcześnie być na Fabrycznym, to przyznaję że się musiałam nagimnastykować, bo dojazd wcale nie był o tej porze dobry. Czasem musiałam przez dworcem czekać, aż otworzą, bo rozkład MPK był taki, że przyjeżdżałam za wcześnie. A jak późno kończyłam, a następnego dnia szłam na poranną zmianę, to spałam u mamy na Dąbrowie, żeby dotrzeć na czas. Teraz jest lepiej, bo dojeżdżam z domu do Łodzi Kaliskiej, a później 17 minut pociągiem jadę do Pabianic.

Polubi pani te Pabianice?

- Pewnie, już je lubię, bo mam pracę. Właściciele kiosku, w którym pracowałam, przenieśli się tutaj i zdecydowali, że będzie tu miejsce także dla mnie. A nie wszyscy z Fabrycznego mieli tyle szczęścia. Niektórzy razem z zamknięciem dworca stracili pracę.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów